Hej :)
Jak mija Wam tydzień? Mam nadzieję, że lepiej niż mi. Niestety, mimo zbliżających się Świąt, tonę w notatkach. Humor muszę przyznać, że też ostatnio mam parszywy (może to z deficytu snu), dlatego dzisiaj, żeby rozerwać się choć trochę, zgarnęłam aparat i poszłam się przewietrzyć. Na taką okazję czekałam już dobry tydzień i w końcu dzisiaj pogoda dopisała.
Dopisała nawet aż za dobrze i większość zdjęć, które robiłam jest totalnie prześwietlona. Zresztą, czego innego się mogłam spodziewać, skoro wybrałam się na spacer po 12 :D Spora część ma też ostrość nie tam, gdzie chciałam, bo nic a nic nie widziałam na wizjerze. Dlatego zdjęć, które w miarę wyszły, jest dosłownie kilka.
Muszę się Wam przyznać, że trochę głupio się czuję, fotografując kwiatki, łańcuchy i inne pierdółki na ulicy pełnej ludzi, którzy się gapią, co robię. Starałam się chodzić bocznymi uliczkami, ale i tam tłumy jak nigdy.
Ale spotkałam też mega sympatyczną Panią, która po przejściu paru kroków
jeszcze mnie wołała, bo znalazła dla mnie fajniejsze bzy do
fotografowania :) To jest tak strasznie miłe, jak ludzie podchodzą do cudzych pasji z uśmiechem i zrozumieniem. Chociaż z fotografią nie jest jeszcze tak źle. Ale jak tłumaczę ludziom, po co mi te papiery i przydasie to przeważnie patrzą na mnie mocno zdziwieni, że laurki robię. LOsy to już w ogóle wyższa szkoła jazdy, o nich przeważnie nawet nie wspominam ;D
Powyższe zdjęcie wiem, że z totalnie innej bajki niż reszta, ale tak jakoś spodobały mi się i kolory, i faktura na nim. Chociaż pewnie jutro i tak stwierdzę, że to gniot (mam tak ze wszystkimi swoimi pracami/zdjęciami/postami dzień po zrobieniu, dlatego przeważnie staram się wszystko wrzucać na świeżo, bo inaczej blog świeciłby pustkami ;D).
I to tyle na dzisiaj.
Dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny i komentarze. Mega podnoszą mnie na duchu :)
Trzymajcie się :)