Witajcie w sierpniu :)
Normalnie wierzyć mi się nie chce, że to już nowy miesiąc. Pojęcia nie mam, kiedy mi lipiec zleciał.
Wpadam do Was tylko na chwilkę, bo mamy dzisiaj gości, więc w domu ostatnie szlify przed ich przyjazdem.
Pobawiłam się wczoraj fimo i zrobiłam smoka.
Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)
Lecę dalej ogarniać dom, a Wam życzę udanego dnia :)
I bardzo dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze :) Jesteście kochani :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FIMO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FIMO. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 1 sierpnia 2013
czwartek, 18 lipca 2013
FIMO
Witajcie :)
Wpadłam pokazać Wam, co ostatnio zajmuje mi czas.
Co byłam w empiku, to moją uwagę przykuwały piękne, kolorowe kostki FIMO. W necie zachwycałam się cudami, jakie ludzie z nich wyczarowują. Kusiło mnie strasznie, żeby spróbować, ale że nie chciałam wywalić pieniędzy w błoto, żeby stwierdzić, że mnie to jednak nie bawi, kupiłam na próbę modelinę. To był totalny niewypał. Sam proces robienia mi się podobał, ale kleiła się strasznie do wszystkiego. Nawet odłożyć na chwilę się nie dało, bo przy próbie podniesienia wszystko się rozwalało.
Ostatecznie wyszło coś takiego:
Piękne to to nie jest, ale weźcie pod uwagę, że to pierwsza rzecz, jaką zrobiłam z modeliny od czasów wczesnej podstawówki :)
Że zabawa mi się spodobała, to tym razem kupiłam beżową kostkę FIMO. I ulepiłam z niej takie cusie:
Pyszczek to coś co na pewno muszę dopracować :)
Koala mi się z kolei całkiem podoba, ale fatalnie się go kolorowało. W niektórych miejscach w ogóle nie dało się go zakryć kolorem. Podejrzewam, że to przez zmieszanie akrylówki z akwarelą.
Z racji, że przy lepieniu bawiłam się świetnie, FIMO jest wspaniałe, prawie wcale się nie klei, to dokupuję sukcesywnie kolejne kolory i mam zamiar się szkolić, żeby kolejnym razem mankamentów już nie było.
Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Trzymajcie się :)
Wpadłam pokazać Wam, co ostatnio zajmuje mi czas.
Co byłam w empiku, to moją uwagę przykuwały piękne, kolorowe kostki FIMO. W necie zachwycałam się cudami, jakie ludzie z nich wyczarowują. Kusiło mnie strasznie, żeby spróbować, ale że nie chciałam wywalić pieniędzy w błoto, żeby stwierdzić, że mnie to jednak nie bawi, kupiłam na próbę modelinę. To był totalny niewypał. Sam proces robienia mi się podobał, ale kleiła się strasznie do wszystkiego. Nawet odłożyć na chwilę się nie dało, bo przy próbie podniesienia wszystko się rozwalało.
Ostatecznie wyszło coś takiego:
Piękne to to nie jest, ale weźcie pod uwagę, że to pierwsza rzecz, jaką zrobiłam z modeliny od czasów wczesnej podstawówki :)
Że zabawa mi się spodobała, to tym razem kupiłam beżową kostkę FIMO. I ulepiłam z niej takie cusie:
Pyszczek to coś co na pewno muszę dopracować :)
Koala mi się z kolei całkiem podoba, ale fatalnie się go kolorowało. W niektórych miejscach w ogóle nie dało się go zakryć kolorem. Podejrzewam, że to przez zmieszanie akrylówki z akwarelą.
Z racji, że przy lepieniu bawiłam się świetnie, FIMO jest wspaniałe, prawie wcale się nie klei, to dokupuję sukcesywnie kolejne kolory i mam zamiar się szkolić, żeby kolejnym razem mankamentów już nie było.
Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Trzymajcie się :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



